Korzystanie z tego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie plików cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej. Cookies to pliki tekstowe, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika podczas korzystania z serwisu, używane przez serwer do rozpoznania urządzenia użytkownika, lub użytkownika.
Start Kultura Lucyna Krzan - Poezje 7
PDF Drukuj Email


WYZNANIE

 

KOCHAM CIĘ gdy zasypiam i kiedy się budzę
Całuję i przytulam chociaż Cię nie widzę
W sercu moim mieszkasz – Miłość to sprawiła
I na zawsze serca nasze połączyła.

 

KOCHAM kiedy tęsknię za Twoim dotykiem
Jesteś dla mnie światła jasnego promykiem.
Jesteś dla mnie tarczą, moim przyjacielem
Kiedy idę z Tobą – jesteś moim cieniem.

 

KOCHAM kiedy mówisz takie mądre słowa
Zrozumieć i słuchać – sukcesu połowa.
Jesteś moim radcą, moim powiernikiem
Przed Tobą się zwierzę – jak dotąd przed nikim.

 

KOCHAM Cię za uśmiech i każde spojrzenie
Dla niejednej pani jest ono marzeniem.
Jesteś moim spełnionym marzeniem
Mą miłością życia, moim przeznaczeniem.-L.K**

 

 

SŁOWO  na  NIEDZIELĘ

 

 

Poszedł facet do kościoła,

 

Jego dusza modlitw woła.

 

Chociaż grzechów miał niewiele,

 

Odczuł ciężar ich w swym ciele...

 

Godne szaty przywdział na się -

 

To Dom Boży nie boisko.

 

A, że dawno tu nie chodził

 

Przy ołtarzu nie stał blisko.

 

           Stanął z tyłu w bocznej nawie

 

           I przyglądał się ciekawie

 

           Kto przychodzi, kto gdzie siada

 

           Może spotka tu sąsiada.

 

           A tu, przed nim dziewczę staje

 

           On już modlić się przestaje,

 

           Myśli jego rozproszone

 

           Oczy w kibić jej wlepione...

 

Zgrabna była niesłychanie

 

Na niej skromne były szatki

 

I bez trudu mógł obejrzeć

 

Uda, szyję i łopatki.

 

A gdy się w tył obejrzała

 

Dostrzegł profil tego ciała.

 

           Więc, widoki miał gość cudne.

 

           Modlić się – to jest zbyt trudne,

 

           Aby myślom nie dać szans

 

           Wyszedł, przed kościelny plac.

 

           Tu pomodlić on się chciał –

 

           Lecz i tutaj pecha miał. 

 

Zaczął szeptać już paciorek,

 

Nawet westchnął sobie z ulgą.

 

Wtem, mu oczy w bok spojrzały,

 

I natknęły na rzecz cudną.

 

Rzecz wiadoma – to niewiasta

 

Więc obejrzał ją dokładnie.

 

           Co zobaczył -? myśl uściślę:

 

           Miała spodnie zbyt obcisłe.

 

           A kiedy się pochyliła

 

           Nad wózeczkiem swego syna

 

           Sprawa jest tu oczywista-

 

           Myśl jego była nieczysta.

 

Ile razy tak się skłoni-

 

Anatomia jak na dłoni.

 

Stał więc facet przez godzinę

 

Przełykając z trudem ślinę.

 

Chociaż chciał już lepszym być

 

Znowu zgrzeszył, co tu kryć.

 

          A więc panny i dziewice

 

          Do was mówię - krasawice.

 

          I dzierlatki, wdowy, matki

 

          Do kościoła długie szatki

 

          I koniecznie luźne bierzcie

 

          Niech się człek pomodli wreszcie.-L.K**


 

 

PAMIĄTKA  z WAKACJI

 

RZECZ się stała niebywała

Pewna panna ciała dała

Spryciarz zrobił fiku- w mig

Nogi za pas, no i znikł.

 

Nie wydała by się sprawa

I tak by już mogło być

Rzecz się jednak rypła sama-

Panna nie przestaje tyć.

 

Kto jej zrobił taki globus-?

Kto nim był, czy ktoś go zna-?

Głowi się już każdy łobuz -

Gdzie to było, kiedy, z kim-?.

 

Ona milczy, nie chce mówić,

Przecież nie ma się czy chlubić.

Wzięła na się swoje brzemię

I objęła je milczeniem.

 

Na świat – kiedy przyszedł Julek

Matka mu kupuje wózek

Do snu buja go w kołysce

Bo tak lubią dzieci wszystkie.

I tak nuci po cichu:

Lulaj, lulaj mały Julku

Matka jedna - ojców kilku. -L.K**

 

Aktualnie

Naszą witrynę przegląda teraz 15 gości 

Statystyki

Użytkowników : 13
Pozycje : 955
Zasoby : 8
Odsłon : 5306515

Autor strony i administrator: Adam Paluch www.adasko.ovh.org. Administrator: Piotr Sęk